Informuję , że nasz portal wykorzystuje pliki cookies. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Możesz skonfigurować przeglądarkę tak, aby informowała Cię w sytuacji, gdy strona przesyła cookies. Dzięki temu będziesz mógł zdecydować czy zaakceptować te dane, czy też nie. Na www.plregiony.pl cookies wykorzystywane są do logowania, analizowania ruchu na forum, statystyk, a czasami do poprawnego wyświetlania reklam. Więcej w naszej polityce prywatności.
  • Dzieje Polski Czasu Budowy i Czasu Chwały

    Symfonia o Polskich dziejach

    Każdy czas współczesny, każdego narodu wymaga przypominania czasów minionych po to aby przyszłość była możliwa, dlatego też historycy podejmują trud opisu i interpretacji tego co zdarzyło się w przeszłości. Wydaje się, że im bardziej mglisty lub niepewny horyzont przed nami tym więcej powstaje dzieł historycznych. Nie jest to bynajmniej forma ucieczki przed tym co jest teraz lub nieokreślonym jutrem. Należy raczej upatrywać w tym poszukiwania interpretacji dotychczasowych oraz inspiracji przyszłych działań. Istnieją różne sposoby odtwarzania historii. Warto przypomnieć choćby modele zaproponowane przez F. Nietzschego ; pierwszy to opis monumentalny dla tych, którzy pragną tworzenia w przyszłości dzieł wielkich, model drugi to historyk antykwarski – taki, który nie szuka zmienności lecz chce trwać w pewnej zwyczajnej, rutynowej codzienności i trzeci to historyk krytyk, który ocenia, wartościuje przeszłość z perspektywy teraźniejszości, odnosząc się do niej przeważnie jako do nieudolnej. Nie powinny być one upowszechniane, gdyż każdy z nich powoduje deformację i tego co minione, i tego co przyszłe. Opisy historii powinny być jasne, zrozumiałe dla współczesnych czytelników, a nadto powinny ich umacniać oraz inspirować na przyszłość. Wprawdzie powstaje wiele prac historycznych, ale niewiele z nich spełnia to pożądane kryterium nietzscheańskie, polegające na rozświetlaniu horyzontu przyszłości. Na ich tle wyjątkowym dziełem jawi się więc książka prof. Józefa Dudy „Polskie dzieje czasu budowy i czasu chwały”, ponieważ nas ona zadziwia. Zmusza do przeżywania przeszłości a jednocześnie rozbudza refleksję nad czymś co od jakiegoś czasu jest w zaniku, a co jest dumą narodową. Jest to działo niezwykłe, patetyczne, spełniające wyznacznik dzieła kultury wysokiej, jaką postulował filozof kultury A. Nowicki. Z pewnością nie jest to kolejny podręczni historii, pełen dat, suchych faktów, a niekiedy dygresji poświadczających erudycję autora. Trudno uchwycić w słowa, na czym polega specyfika „Polskich dziejów”, dlatego warto zwrócić się w stronę muzyki, która nie niosąc treści słownych mimo to z ogromną siłą pozwala przeżyć zarówno wielkie uniesienia jak też rozpacz. „Polskie dzieje” Józefa Dudy są mocną skondensowaną ekspresją bez zbędnego rozproszenia na nie całkiem ważne lub nie całkiem poważne wątki. Wszystko jest tu starannie przemyślane i wyważone zupełnie jak w V symfonii L. van Beethowena. Pierwsza część tej znanej i popularnej „symfonii losu” to Allegro ma non troppo – proste cztery nuty stanowiące jej główny wątek ale powracające w kolejnych. Tak właśnie wyglądał początek państwa polskiego. Jeden prosty cel – państwo Polskie, którego solidną, budowę prowadzoną bez niepotrzebnego pośpiechu rozpoczął Mieszko I. Ten pierwszy władca postawił sobie za cel strategiczny zbudowania państwa, realizując go małymi podbojami umacniając granice. Same podboje to jednak za mało aby powstało państwo i społeczeństwo gotowe do podporządkowania się władcy i wzięcia na siebie odpowiedzialności za jego umacnianie. Dla tak wielkiego strategicznego celu jakim jest państwo niezbędne są wartości, które będą powszechnie akceptowane. Nośnikiem takich wartości było chrześcijaństwo, które Mieszko I zaszczepił na gruncie rodzącego się państwa. J. Duda zwraca uwagę na jeszcze jeden element o wielkim znaczeniu dla budowania państwa, zwłaszcza Polski: jest nim podział władzy i rodzący się republikanizm, którego osnową jest wolność rozumiana jako swoboda działania ale również odpowiedzialność wszystkich wobec wszystkich. Państwo Polskie, wartości chrześcijańskie, podział władzy oraz wolność są tymi czterema nutami będącymi motywem tworzenia państwowości polskiej, zupełnie jak w symfonii Beethovena. Pełna harmonia, jasny cel, wielkie uniesienia – sukcesy, i wielkie wyciszenia – upadki, czasem pobrzmiewające dysonanse, jednak wszystko to współbrzmiące dumą i chwałą, do której współcześni winni wracać by czerpać z nich odwagę i siłę na przyszłość. Tak kończy się w dziejach Polski epoka panowania Piastów. Anadante - część druga wielkiej historycznej symfonii to początek epoki Jagiellonów, początek misternego konstruowania republiki szlacheckiej i dalszej rozbudowy terytorialnej państwa polskiego. W historii powszechnej Polska jawi się jako jeden z nielicznych, a może jedyny kraj, który nie dążył do podbojów terytorialnych za wszelką cenę. Jesteśmy raczej narodem pacyfistycznym, co autor często podkreśla relacjonując kolejne wydarzenia. Epoka Jagiellonów naznaczona jest jednak bitwami z Zakonem Krzyżaków, ale są to walki obronne podejmowane wyłącznie wtedy gdy kończą się możliwości dyplomatyczne. Mimo licznych sukcesów na tym polu, ani król ani szlachta nie wykorzystali do końca możliwości wynikających z „utemperowania” militarnych zakusów Zakonu. Drugi niezwykle ważny kierunek działań tej dynastii to budowaniem wielkiej unii polsko - litewskiej. Tu Polska dyplomacja wykazała się wielką skutecznością i determinacją, jako że unia stała się faktem wiążąc te tak różne narody, chrześcijański i pogański, długoletnim związkiem. Dla Litwinów polski ustrój i polska kultura oraz wartości chrześcijańskie były czymś atrakcyjnym, czego potrzebowali aby niezależnie od Korony kształtować własną państwowości, własne centrum kulturowe. I, tak jak w symfonii, słychać piękne harmonie różnych motywów, które brzmią doskonale raz rozbrzmiewając donośnie, raz cichnąc w jakimś przygotowywanym kompromisie kolejnej ekspozycji. Podobnie Dzieje Polski raz rozbrzmiewają głosem zwycięzców, potęgą mocarstwa, to znów wyciszają się szukając rozwiązań na wspólną przyszłość obojga narodów. W czasach Polski Jagiellonów wszelkie kompromisy, pakty udawało się finalizować. J. Duda widzi w tym wielką rolę polskich elit krakowskich związanych z kościołem, ale również elit miejskich, które pozostawały wierne czterem filarom polskiej państwowości, i które potrafiły wiernie je realizować nie zważając na prywatne interesy lub rezygnując z ich części. Dobrym przykładem takiej umiejętności współpracy i jednoczesnego dążenia do celu nadrzędnego było zagoszczenie na terytorium Rzeczypospolitej wyznawców wielu odłamów religii reformackich, Żydów, Ormian, Muzułmanów. W żadnym innym europejskim kraju „innowiercy” nie mieli takich swobód i spokoju. Mimo, że Polacy nie brali nigdy udziału w wyprawach krzyżowych, to jednak w kwestii wiary nie byli nigdy narodem „zimnym”. Od kiedy religia się zakorzeniała, stała się początkiem i końcem każdego podejmowanego działania. Nie tylko symbolicznie, ale z głębokim przekonaniem. Nawet kiedy Polacy rozpoczęli chrystianizację Litwy nie używali do tego ani ognia ani miecza, lecz budowali kościoły i organizowali edukację. Nie wszystkim sąsiadom Korony podobały się te poczynania. Władcy Europy Zachodniej swoje rządy opierali na filozofii N. Machiavellego tak wówczas modną. Republikanizm Polski stanowił awangardę w zestawieniu z rządami autorytarnymi, dlatego też nie był przychylnie widziany. Litwini, mimo wielu korzyści wynikających z unii z Rzeczpospolitą również nie w każdym względzie byli zadowoleni. Wśród współczesnych wciąż słychać głosy dezaprobaty dla ówczesnych działań. H. Kuncius tak odnosi się do unii polsko - litewskiej; „Złotem i drogimi kamieniami koronowana Polska nigdy nie była dla Litwy serdeczną siostrą – wiecznie nadęta, pierzasta egoistka, palcami wskazująca na siebie. Szukała zysku dla królewskiego Krakowa. Biedaczka, nieszczęśliwa Litwa została zmuszona do podpisania unii w Krewie, a następnie poniżającej unii lubelskiej.” Każdy ma prawo po swojemu interpretować własne dzieje, jednak zawsze można określić bilans zysków i strat wynikających bądź z ustroju bądź z umów międzynarodowych. Czy jednak dlatego, że inni mają odmienne poglądy nie mamy prawa do dumy narodowej? Część druga tej symfonii to zakończenie panowania Jagiellonów na tronie polskim. Czas bezkrólewia jest zbieżny z części trzecią utworu Beethovena – Scherzo - Allegro. Wraca tu motyw muzyczny części pierwszej – znów los puka do drzwi. Dla Polski to czas buntów kozackich, spisków obcych mocarstw i potopu szwedzkiego. Bogacąca się Rzeczpospolita obojga narodów, żyjąc w dobrobycie, korzystając ze swobód i przywilejów, budując dyplomatyczne relacje jak gdyby nie zauważyła, że to pukanie nie jest już tylko pukaniem, a próbą wyważenia drzwi. Nowo wybrany król Jan Kazimierz stanął w obliczu załamania się potęgi Polski , kraju rozbudowanego od morza do morza, atakowanego wówczas ze wszystkich stron. Mimo licznych trudności, burzliwych i nagłych wydarzeń elity polskie, szlachta oraz pospolite ruszenie sprostało wyzwaniom epoki, chociaż działania te realizowane były z pewnym opóźnieniem wobec aktualnych potrzeb. Pomogła w nich wiara. Obrona Częstochowy i zaciekły upór Lwowa pomogły odbudować obywatelską odpowiedzialność za przyszłe losy państwa. Muzyka tej części znakomicie oddaje to, o czym długo możnaby pisać, a czego słowa i tak nie oddadzą. Spiski, układy, zdrady, grabież, odradzanie się ducha narodowego na zgliszczach – relacja w tej części książki J. Dudy jest skrupulatna i rozbudowana – inaczej być nie mogło, gdyż na każdej granicy jak i też wewnątrz kraju działo się bardzo wiele. Osnowa wszakże pozostaje niezmienna; państwo, wiara, republika, wolność. To niezwykłe dla współczesnych pisarzy i uczonych, że, jak u Beethovena , założona koncepcja formy realizowana jest perfekcyjnie mimo bogactwa treści. Ostatnia część tej symfonii dziejów to Allegro patetyczne i wzniosłe jak wielka szarża Jana III Sobieskiego pod Wiedniem. To niezwykle ważna chwila w dziejach do której warto wracać, aby odnaleźć siłę do działania na dziś i na jutro. Polska po tylu klęskach militarnych, licznych konfederacjach, magnackich zdradach, wiarołomności pospolitego ruszenia potrafiła podnieść się jako naród, jako kraj i udowodnić sobie i sąsiadom, że jest państwem solidarnym i silnym. Niestety ten niezwykły wyczyn obywateli Polski jest dziś niedoceniany przez rodaków. Nie czerpiemy z niego należycie, ciągle poszukując lepszych wzorów w kulturach zachodnich, które po zgłębieniu lub odsłonięciu fasady niczego lepszego nie mogą zaoferować. Monarchie zachodnie zawsze uwikłane były w „gry polityczne” stosując nawet najbardziej niegodziwe zagrywki łącznie ze zmianą zasad gry w jej trakcie. W Polsce takie precedensy nie miały szans, bo kto mógłby przekupić całą szlachtę – próba francuskiego dworu była jednak bezskuteczna (działania Marii Ludwiki). Jan III Sobieski, gloria polskiego oręża oraz złota wolność szlachecka kończy tę część Dziejów Polski J. Dudy, dzieła patetycznego i bohaterskiego jak ostatnia część symfonii L. Beethovena. Ten wielki kompozytor napisał kolejne symfonie, zatem uwzględniając analogię należy oczekiwać kolejnych tomów Polskich dziejów J. Dudy. Istniejący już tom pierwszy i następne, które się wkrótce pojawią powinny być lekturą obowiązkową każdego patrioty i każdego obywatela. Niewiele jest bowiem prac historycznych, przy lekturze których, współuczestniczy się zarówno w trudnych chwilach jak i momentach wielkiej chwały. Nam współczesnym Polakom brakuje dumy narodowej, a i nasi sąsiedzi nie myślą o nas najlepiej, bo jak inaczej mają myśleć skoro my sami źle o sobie myślimy. Poznając dzieje Polski w takiej interpretacji możemy znaleźć źródła dla faktycznej dumy z własnej historii, z tego kim byli przodkowie i jak piękną i pełną chwały mamy historię i tradycję. Obecnie trochę jakby zakurzoną, zaśniedziałą bo odtwarzaną bez głębszej refleksji i bez uczuć. Próbujemy co najwyżej zachwycać się fasadowymi, incydentalnie organizowanymi manifestacjami lub poszukujemy dumy narodowej z pojedynczych idolów sportowych. Zapominamy, co faktycznie jest centrum naszej kultury, co jest trwałe, ważne i ponadczasowe, skoro stanowi trzon istnienia narodu od czasów Mieszka I, a o czym przypomina nam i do czego przekonuje J Duda.
    Iwona Zakrzewska
  • Recennzuj Post Bloga

    rudewierszokletki

    Przy porannej kawie

    PRZY PORANNEJ KAWIE….
    Świecie wspaniały , świecie srogi
    Dokąd to zmierzasz nieustannie?
    Biegnąc w ciemnościach i pośpiechu
    Nie zagub się , nie pomyl drogi.

    Jesteś iluzją i marzeniem
    Oazą...

    rudewierszokletki 22-11-2017 21:05